12Niesamowity klimat i bardzo wysoki poziom sportowy Berlin Sevens nie był dla nas zaskoczeniem. Tak jak w zeszłym roku zawody wygrali RK Heusenstamm, wyprzedzając kilka innych znakomitych ekip. My zajęliśmy również to samo miejsce co przed rokiem. Jedenasta lokata wywołuje u nas niedosyt. Zwłaszcza, że walka o pozycje 5-8 była na wyciągnięcie ręki.

Zaczęliśmy od spotkania ze zwycięzcami całego turnieju, czyli drużyną RKH. Różnica klas była widoczna, w końcu to ekstraligowy zespół który wykształcił wielu reprezentantów Niemiec. Tym razem udało się położyć honorowe przyłożenie, które na chwilę zmieniło obraz gry. Ale na zwycięstwa z takimi przeciwnikami też jeszcze przyjdzie czas.
W drugim meczu z akademikami z Hannoveru przez długi czas utrzymywał się remis – najpierw po zero, później po przyłożeniu z każdej strony. Niestety to przeciwnicy wykazali się większym opanowaniem i wykorzystali nasze błędy w obronie.
Z drużyną z Monachium nigdy wcześniej nie graliśmy. Zaczęło się od ich prowadzenia, które szybko odrobiliśmy. Przy stanie 12:12 nie wykorzystujemy swojej okazji i bardzo szybko mści się to na nas. Podczas gry do martwej piłki Bawarczycy kładą nam punkty po akcji na skrzydle.
Ostatni mecz to ogromna mobilizacja z naszej strony – w końcu trzeba z czymś wrócić do Szczecina. Gramy z angielską drużyną, zawodnikami z dużym doświadczeniem. W końcu grają w rugby od dziecka! Jednak to nam bardziej zależy i pewnie pokonujemy Schoolboysów 21:5.

Sportowo oczywiście liczyliśmy na więcej, jednak podczas turnieju było wiele świetnych momentów. Pierwsze punkty Piotrka Molędy po kontuzji, udane debiuty Michała Kruszewicza i Marcina Kowalczyka. Po raz pierwszy od dawna zagrał z nami Konstanty Soboliev – dzięki za wniesioną moc! Jak zawsze akcje młyna skutecznie napędzał Marcin Zienkowicz, co raz lepiej na „10” radzi sobie Igor Wypych. Można tak wymieniać bardzo długo.